Dron w filmie firmowym: kiedy pomaga, a kiedy jest tylko efektem
Date Published

Zdjęcia z drona weszły do standardu na tyle, że pojawiają się odruchowo. Otwarcie filmu ujęciem znad budynku stało się tym, czym kiedyś było powolne najechanie na logo: sygnałem, że nikt nie miał pomysłu na pierwsze ujęcie.
To nie zarzut wobec narzędzia. Dron potrafi pokazać rzeczy, których z ziemi nie widać w żaden sposób. Rzecz w tym, żeby lot niósł informację, a nie sam siebie.
Kiedy ujęcie z powietrza niesie treść
- Skala. Hala, plac składowy, farma fotowoltaiczna albo flota pojazdów z ziemi wyglądają jak fragment. Z góry widać, ile tego jest.
- Układ. Jak obiekt leży względem jeziora, lasu, drogi albo reszty zakładu. To jedyny sposób pokazania relacji przestrzennej.
- Postęp. Ta sama rama nad budową co miesiąc daje materiał, którego nie zastąpi żadne zdjęcie z poziomu ziemi.
- Niedostępność. Dach, komin, wysoka konstrukcja, teren, po którym nie da się chodzić.
Wspólny mianownik: widz dowiaduje się czegoś, czego inaczej by nie wiedział. Jeśli ujęcie da się zastąpić zdjęciem z chodnika bez straty informacji, to jest ozdoba.
Kiedy dron nie pomaga
Panorama miasta na otwarcie filmu o firmie usługowej nie mówi nic poza tym, że firma jest gdzieś w tym mieście. Przelot nad biurowcem, w którym wynajmujecie piętro, sugeruje, że biurowiec jest Wasz.
Najkosztowniejszy przypadek to dron zamiast treści: film, w którym efektowne ujęcia zajmują pół metrażu, a widz po obejrzeniu nie potrafi powiedzieć, czym firma się zajmuje. Przy produkcie, którego nie widać, to szczególnie łatwa pułapka, o czym piszemy w tekście o filmie o produkcie, którego nie widać.
Rzeczy praktyczne, o których warto wiedzieć wcześniej
Loty podlegają przepisom i nie wszędzie są dopuszczalne. Strefy wokół lotnisk, tereny chronione, obszary wojskowe i zwarta zabudowa mają własne ograniczenia, a część wymaga zgłoszenia albo zgody z wyprzedzeniem.
Pogoda decyduje bardziej niż przy zdjęciach naziemnych. Wiatr, opady i pułap chmur potrafią odwołać lot w dniu zdjęciowym, więc plan powinien przewidywać, co robimy, jeśli tego dnia nie da się latać.
Z tych dwóch powodów loty planujemy razem z resztą dnia zdjęciowego, a nie jako osobny wyjazd. Osobny wyjazd to kolejny dzień w kosztorysie i kolejna loteria pogodowa. Zakres opisaliśmy przy zdjęciach z drona.
Jak to wygląda w montażu
Materiał z drona wchodzi w ten sam montaż i tę samą korekcję koloru co reszta zdjęć. Bez tego ujęcia z powietrza odstają: mają inny kontrast i inną temperaturę barwową, więc czytają się jak wklejka z innego filmu.
Druga rzecz to długość. Ujęcie z powietrza ma naturalną tendencję do rozciągania się, bo ładnie wygląda. W praktyce po trzech, czterech sekundach przestaje wnosić informację i zaczyna spowalniać film.
Jedno pytanie, które to rozstrzyga
Przed każdym lotem warto zadać sobie pytanie: co widz zrozumie po tym ujęciu, czego nie rozumiał wcześniej. Jeśli odpowiedź brzmi „że mamy drona”, ujęcie nie jest potrzebne.
Jeśli natomiast odpowiedź brzmi „że ten zakład ma pięć hal, a nie jedną”, to jest dokładnie to ujęcie, po które sięga się po drona. Opisz projekt, a powiemy, do której kategorii należy: napisz do nas.