Brief na film: co napisać, żeby dostać sensowną wycenę
Date Published

Najczęstsza pierwsza wiadomość do studia filmowego brzmi: „dzień dobry, ile kosztuje film reklamowy”. Uczciwa odpowiedź na nią to przedział od 2 000 do 50 000 zł, czyli informacja bezużyteczna dla obu stron.
Nie chodzi o formalny brief na dziesięć stron. Pięć zdań wystarczy, żeby wycena była realna, a rozmowa zaczęła się od konkretu zamiast od odgadywania.
1. Co ma się wydarzyć po obejrzeniu
Nie „chcemy film o firmie”, tylko co ktoś ma zrobić: zadzwonić, wysłać zapytanie, przyjechać na targi, wysłać CV, przestać się wahać przed podpisaniem umowy. To jedno zdanie ustawia format, długość i ton.
Bez niego producent zgaduje, a zgadywanie kosztuje: albo dostajesz materiał ładny i bezużyteczny, albo trzeba go poprawiać po montażu, kiedy ujęć już nie ma.
2. Kto ma to obejrzeć
Klient końcowy, wykonawca, inwestor, kandydat do pracy, dystrybutor. Każda z tych osób odpada z filmu w innym momencie i z innego powodu.
Jeśli grup jest kilka, napisz to wprost. Zwykle sensowniej wychodzi jeden dzień zdjęciowy i dwie wersje montażowe niż jeden materiał, który próbuje zadowolić wszystkich i nie trafia w nikogo.
3. Gdzie to trafi
Strona internetowa, reklama płatna, emisja telewizyjna, ekran na targach, prezentacja handlowa, kanały społecznościowe. Miejsce publikacji decyduje o formatach, długościach i o tym, czy materiał musi działać bez dźwięku.
To także jedyna informacja pozwalająca ustalić zakres praw, o czym piszemy osobno w tekście o prawach do filmu i licencji muzycznej.
4. Kiedy ma być gotowe i dlaczego wtedy
Termin bez powodu jest życzeniem. Termin z powodem, na przykład start kampanii, targi, otwarcie sezonu albo rekrutacja ruszająca we wrześniu, pozwala zaplanować dzień zdjęciowy wstecz od tej daty.
Powód bywa też ograniczeniem, o którym łatwo zapomnieć: materiał z zimowym plenerem trzeba nakręcić zimą, a nie w maju, kiedy marketing sobie o nim przypomni.
5. Budżet, nawet orientacyjny
To zdanie budzi najwięcej oporu i najbardziej pomaga. Panuje przekonanie, że podanie budżetu oznacza, że wycena magicznie do niego dorośnie. W praktyce działa odwrotnie.
Bez budżetu producent zgaduje skalę i albo proponuje produkcję, na którą nie masz środków, albo tak ostrożną, że nie robi tego, po co powstaje. Z widełkami rozmowa dotyczy tego, co da się za nie zrobić najlepiej: jeden dzień zdjęciowy zamiast dwóch, mniejsza ekipa, prostsza postprodukcja, mniej lokalizacji.
Jeśli nie masz pojęcia o rzędzie wielkości, napisz to wprost. Rozkład składników kosztorysu opisaliśmy w cenniku, razem z tym, co mieści się w której części przedziału.
Czego nie musisz mieć
- Scenariusza. Powstaje po rozmowie o celach, a nie przed nią.
- Pomysłu na ujęcia. To nasza robota, a przedwczesny pomysł potrafi zawęzić projekt.
- Gotowej listy lokalizacji. Wystarczy, że wiesz, gdzie mniej więcej ma się to dziać.
- Muzyki. Licencjonujemy ją i przepisujemy na Twoją firmę.
Przykład, który wystarczy
„Produkujemy okna. Chcemy materiał, po którym dystrybutorzy przestaną tłumaczyć klientom, czym różni się nasz profil od tańszego. Trafi na stronę, do prezentacji handlowej i na targi w marcu. Budżet do dwudziestu tysięcy. Zakład mamy pod Suwałkami.”
Pięć zdań, a pozwalają podać przedział cenowy, zaproponować format i wskazać termin. Tyle wystarczy, żeby zacząć: napisz do nas, konsultacja jest bezpłatna, a odpowiedź wraca w 24 godziny.